Czwartek, 27 maja 2010
Wypad do Tychów i powrót
Wybrałem się z misją do Tychów. Co prawda dość późno bo było około godziny 19 kiedy wyjeżdzałem, lecz miałem pewną sprawę w Tychach do załatwienia. W Mikołowie zapowiadał się deszcz więc aby go ominąć (w sumie też chciałem trudniejszy wariant trasy, dużo podjazdów) wybrałem się w kierunku Katowice- Podlesie następnie Tychy Wilkowyje i centrum. Deszcz trochę pokropił ale praktycznie byłem suchy, dzięki mojej przebiegłości nie pierwszy raz udało mi się przed nim uciec :-D
- DST 28.67km
- Teren 2.00km
- Czas 01:20
- VAVG 21.50km/h
- VMAX 40.00km/h
- Temperatura 17.0°C
- Kalorie 665kcal
- Podjazdy 3000m
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 27 maja 2010
Wieczorny wypad
Wyjazd do Tychów i z powrotem. Tym razem zabrałem ze sobą środek smarujący, ale jak na złość łańcuch nawet po prawie 20 km zachowywał się nad wyraz cicho, bez pisków i chrzęstów. Złośliwość rzeczy martwych..
Pozatym jakoś źle się czułem, zmęczony (przetrenowanie?). Cieżko strasznie się jechało, zupełnie nie rozumiem dlaczego.
Pozatym jakoś źle się czułem, zmęczony (przetrenowanie?). Cieżko strasznie się jechało, zupełnie nie rozumiem dlaczego.
- DST 19.38km
- Teren 2.00km
- Czas 00:58
- VAVG 20.05km/h
- VMAX 48.80km/h
- Temperatura 16.0°C
- Kalorie 440kcal
- Podjazdy 2000m
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 25 maja 2010
Szybki wieczorny wypad
Postanowiłem się dziś (po dwóch dniach odpoczynku) na szybki wypad, tak na 15 km. Początkowo prędkość średnia utrzymywała się na poziomie 30 km/h. Byłem bardzo zdziwiony, tymbardziej że jechałem praktycznie na płaskim terenie. Ale kiedy już wracałem, pod wiatr szybko spadła do około 26, aż te podjazdy przed Mikołowem finalnie zredukowały ją..
Łańcuch mimo że był idealnie nasmarowany, zaczął już hałasować (standard). Zastanawiam się do czego wogóle nadaje się ten środek smarujący. Bo chyba tylko do zawiasów w drzwiach.
Łańcuch mimo że był idealnie nasmarowany, zaczął już hałasować (standard). Zastanawiam się do czego wogóle nadaje się ten środek smarujący. Bo chyba tylko do zawiasów w drzwiach.
- DST 14.97km
- Czas 00:40
- VAVG 22.46km/h
- VMAX 41.60km/h
- Temperatura 16.0°C
- Kalorie 364kcal
- Podjazdy 1000m
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 23 maja 2010
Weekendowy wypad na (prawie) 50 km
Kolejny dzień weekendu i kolejna długa wycieczka :-) Tym razem zamierzałem przejechać 50 km, ale niestety zabrakło mi 5 km. Trasa taka jak w tagach, co będę się rozpisywał.
Warunki były raczej suche, łańcuch dał o sobie znać po około 15 km.. Nie pozostaje chyba nic innego jak zabierać ze sobą ten daremny środek smarujący i uzupełniać jego niedobór co te 15 km..
Warunki były raczej suche, łańcuch dał o sobie znać po około 15 km.. Nie pozostaje chyba nic innego jak zabierać ze sobą ten daremny środek smarujący i uzupełniać jego niedobór co te 15 km..
- DST 44.85km
- Teren 4.00km
- Czas 02:10
- VAVG 20.70km/h
- VMAX 43.20km/h
- Temperatura 24.0°C
- Kalorie 1032kcal
- Podjazdy 4000m
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 22 maja 2010
Wyprawa weekendowa - wydłużona trasa standardowa
Po ostatniej wycieczce oczyściłem szybko napęd oraz ogólnie rower tak abym mógł się dziś wybrać na trasę o zwiększonej długości w stosunku do standardowej. A więc przebiegała ona : start w Mikołowie, przez tutejszy lasek, potem w kierunku Katowice-Podlesie, następnie Tychy-Wilkowyje, Tychy Centrum. Powrót tą samą drogą, z tą różnicą że nie jechałem przez lasek.
A teraz małe ostrzeżenie dla kogoś kto by akurat miał zamiar kupować `smar` do łańcucha. Nie kupujcie środka o nazwie `007`. Sprzedawanego w puszkach po 150 ml. Jest to bardzo niskiej jakości środek jeśli chodzi o smarowanie łańcucha i kompletnie się do tego nie nadaje. Po 10 km w suchych warunkach już łańcuch jest suchy jak pustynia Atacama i wydaje z siebie bardzo nieprzyjemne dźwięki. Już lepiej uzbierać pieniądze na jakiś FinishLine.
A wracając do dzisiejszej wycieczki, niestety nie zabrałem żadnych środków do jedzenia, ale na szczęście znalazłem 50 gr w kieszeni spodni, tak więc udało mi się kupić kilka sztuk wafelków czekoladowych. No i jakoś udało mi się dojechać te ostatnie 10 km, bo już ledwo się na nogach trzymałem, ręce się trzęsły. Znane objawy. Ważne że wafelki pomogły ;-)
A teraz małe ostrzeżenie dla kogoś kto by akurat miał zamiar kupować `smar` do łańcucha. Nie kupujcie środka o nazwie `007`. Sprzedawanego w puszkach po 150 ml. Jest to bardzo niskiej jakości środek jeśli chodzi o smarowanie łańcucha i kompletnie się do tego nie nadaje. Po 10 km w suchych warunkach już łańcuch jest suchy jak pustynia Atacama i wydaje z siebie bardzo nieprzyjemne dźwięki. Już lepiej uzbierać pieniądze na jakiś FinishLine.
A wracając do dzisiejszej wycieczki, niestety nie zabrałem żadnych środków do jedzenia, ale na szczęście znalazłem 50 gr w kieszeni spodni, tak więc udało mi się kupić kilka sztuk wafelków czekoladowych. No i jakoś udało mi się dojechać te ostatnie 10 km, bo już ledwo się na nogach trzymałem, ręce się trzęsły. Znane objawy. Ważne że wafelki pomogły ;-)
- DST 39.60km
- Teren 2.00km
- Czas 01:51
- VAVG 21.41km/h
- VMAX 40.30km/h
- Temperatura 22.0°C
- Kalorie 924kcal
- Podjazdy 5000m
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 21 maja 2010
Kolejna wycieczka Mikołów - Tychy i powrót
Dziś znów wybrałem się na wycieczkę standardową Mikołów - Tychy. Rower miałem oczywiście wyczyszczony całkiem dobrze, napęd też idealnie oraz amortyzatory. Niestety pogoda która aktualnie panuje na śląsku (w sumie w całej Polsce) powoduje bardzo szybkie zabrudzenie sprzętu. I tak oto po niecałych 10 km napęd był kompletnie zabłocony, miałem problemy z przerzucaniem biegów, zaczął pracować głośno. Z kolei przedni amortyzator który niedawno co był dopiero rozkładany smarowany itd, który przy wyjeździe pracował idealnie niemalże, bardzo szybko stał się twardy jak skała, niemal jak sztywny widelec. A wszystko z powodu wody która dostawała się na golenie i spływała po nich do wnętrza amortyzatora.Zdecydowałem się coś z tym zrobić i będę chyba musiał zakupić jakieś gumowe albo neoprenowe osłony. Przecież to do niczego nie podobne aby po jednym wyjeździe za każdym razem trzeba było rozkładać amortyzator, bo do środka dostała sie woda.. Kiedyś jak go rozkładałem pierwszy raz to ze środka wypłynęła woda. To tylko świadczy o tym, jak bardzo zawodne są `uszczelki` na goleniach, tymbardziej że wtedy od dłuższego czasu jeździłem we w miarę suchych warunkach.
- DST 18.70km
- Teren 3.00km
- Czas 00:59
- VAVG 19.02km/h
- VMAX 43.20km/h
- Temperatura 13.4°C
- Kalorie 422kcal
- Podjazdy 3000m
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 20 maja 2010
Wycieczka Tychy - Mikołów
Wybrałem się dziś na wycieczkę do niedaleko położonych Tychów i z powrotem do Mikołowa. Całość trasy - 19.2 km pokonałem w 55 minut. Jak dla mnie to dobry wynik dlatego że droga powrotna jest cały czas pod górę. Licznik który kupiłem firmy "Cup`s" model chyba F12, na temat którego nigdzie nie mogę w sieci znaleźć informacji spisał się ogólnie dobrze. Ciekawe ile wspolnego z rzeczywistością mają dane na temat spalonego tłuszczu oraz kalorii.. :-D
- DST 19.22km
- Teren 5.00km
- Czas 00:55
- VAVG 20.97km/h
- VMAX 43.00km/h
- Temperatura 14.0°C
- Kalorie 452kcal
- Podjazdy 3000m
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 27 marca 2010
Ciekawa wycieczka, nieciekawie zakończona
Tego dnia wstałem dość późno bo około 14, lecz wiedziałem że tak czy inaczej dziś ruszę w trasę. Martwiło mnie tylko mocno zachmurzone niebo które zwiastowało obfite opady deszczu. Mimo tego zdecydowałem się wyruszyć w trasę. Zaplanowałem ją tak aby była o długości około 32-35 km. Miała przebiegać drogą z Mikołowa do Katowice -podlesie, następnie w kierunku Tychów i w pewnym momencie skręcała do lasu aby następnie wyjechać w Tychy -Wilkowyje przy drodze nr.44. Następnie miałem się skierować do domu w Tychach na osiedlu `C` aby tam odpocząć i ruszyć w trasę na Tychy-Wartogłowiec. Stamtąd miałem już się udać standardową drogą do centrum Tychów i na Mikołów.
Po przejechaniu około 6 km, w końcu zatrzymałem się aby sprawdzić co jest grane z przednią oponą której opory toczenia były bardzo głośne. Okazało się że ma niskie ciśnienie więc dopompowałem i ruszyłem w stronę Tychów - do lasu. Przy wjeździe do lasu na którymś z pierwszych nierówności wyskoczya butelka z piciem z zaczepu do bidonu. Okazało się, że zaczep ten wykonany z aluminium doznał zmęczenia materiału i złamał się. Od tej chwili zacząłem się już denerwować bo musiałem 1.5 litrową butelkę trzymać w ręce a drugą ręką trzymać kierownicę. Nie byłoby to jeszcze takim problemem gdyby nie to że w lesie drogi są bardzo nierówne. Tak więc prędzej czy później musiał się zdarzyć `wypadek` i tak oto hamując przednim hamulcem zrzuciło mnie z siedzenia i złamałem swoim ciałem zamocowanie licznika.. Co prawda przeszedł już swoje i zamierzałem go niedługo wymienić, nie mniej stało się to przedwcześnie :P Postanowiłem teraz skrócić już tę wycieczkę i udać się w okolice tyskiego dworca aby zakupić kartę do telefonu w pobliskim kiosku, niestety wszystkie były pozamykane. Skierowałem się następnie na Mikołów a w drodze postanowiłem trochę odpocząć. Na kierownicy miałem zamocowaną siatkę mała w której były dokumenty, klucze itd. Tak się złożyło że akurat zatrzymałem się na polnym mostku aby napić się, dokładnie nad korytem przepływającej niżej wody. W momencie kiedy pomyślałem o tym, że siateczka może odczepić się i wpaść do wody, dokładnie to się stało.. Rzuciłem się więc szybko do wody aby wyjąc naszczęście zniszczenia nie były duże. Dalszą drogę przebyłem rozmyślając dzisiejsze wydarzenia.
W żadną inną wycieczkę nie przydażyło mi się tak wiele nieciekawych sytuacji. Myślę że to dla mnie nauczka za słabe przygotowanie się (m.in woreczek na kierownicy, nie sprawdzenie uchwytu bidonu itd). Dlatego następnym razem przyłożę większą uwagę do pewnych oczywistych spraw zwykle ignorowanych, bo mogą one decydować o tym przykładowo, czy będe wracał do domu pieszo przez 15 km.
Trasę wykonaną dziś obliczyłem na 22 km. Czas to około 100 minut.
Jako uzupełnienie tego wpisu dodam jeszcze że podczas powrotu do domu dał znać o sobie łańcuch który teraz bardzo głośno pracował a nawet wydodobywały się z niego piski i skrzypienia. Od ostatniego smarowania jego przebieg wyniósł około 55 km. Niezbyt wiele, tymbardziej że środek którego użyłem jak twierdzi producent nadaje się świetnie w suche warunki a w takich właśnie jeździłem. Środek ten nazywa się "Finish line VAX" i kosztował mnie 22 zł.. Podaję tą informację ku przestrodze osób które by go chciały kupić ponieważ moim zdaniem zdecydowanie nie godny polecenia. Będę musiał się rozejrzeć za czymś co wytrzyma przynajmniej 100 km, ponieważ kiedy dojdę do lepszej formy zamierzam wyruszyć w trasę o długości 130 km (2 x 65 km) a nie chciałbym się w miejscu docelowym bawić w smarowanie / czyszczenie łańcucha i napędu całego.
Po przejechaniu około 6 km, w końcu zatrzymałem się aby sprawdzić co jest grane z przednią oponą której opory toczenia były bardzo głośne. Okazało się że ma niskie ciśnienie więc dopompowałem i ruszyłem w stronę Tychów - do lasu. Przy wjeździe do lasu na którymś z pierwszych nierówności wyskoczya butelka z piciem z zaczepu do bidonu. Okazało się, że zaczep ten wykonany z aluminium doznał zmęczenia materiału i złamał się. Od tej chwili zacząłem się już denerwować bo musiałem 1.5 litrową butelkę trzymać w ręce a drugą ręką trzymać kierownicę. Nie byłoby to jeszcze takim problemem gdyby nie to że w lesie drogi są bardzo nierówne. Tak więc prędzej czy później musiał się zdarzyć `wypadek` i tak oto hamując przednim hamulcem zrzuciło mnie z siedzenia i złamałem swoim ciałem zamocowanie licznika.. Co prawda przeszedł już swoje i zamierzałem go niedługo wymienić, nie mniej stało się to przedwcześnie :P Postanowiłem teraz skrócić już tę wycieczkę i udać się w okolice tyskiego dworca aby zakupić kartę do telefonu w pobliskim kiosku, niestety wszystkie były pozamykane. Skierowałem się następnie na Mikołów a w drodze postanowiłem trochę odpocząć. Na kierownicy miałem zamocowaną siatkę mała w której były dokumenty, klucze itd. Tak się złożyło że akurat zatrzymałem się na polnym mostku aby napić się, dokładnie nad korytem przepływającej niżej wody. W momencie kiedy pomyślałem o tym, że siateczka może odczepić się i wpaść do wody, dokładnie to się stało.. Rzuciłem się więc szybko do wody aby wyjąc naszczęście zniszczenia nie były duże. Dalszą drogę przebyłem rozmyślając dzisiejsze wydarzenia.
W żadną inną wycieczkę nie przydażyło mi się tak wiele nieciekawych sytuacji. Myślę że to dla mnie nauczka za słabe przygotowanie się (m.in woreczek na kierownicy, nie sprawdzenie uchwytu bidonu itd). Dlatego następnym razem przyłożę większą uwagę do pewnych oczywistych spraw zwykle ignorowanych, bo mogą one decydować o tym przykładowo, czy będe wracał do domu pieszo przez 15 km.
Trasę wykonaną dziś obliczyłem na 22 km. Czas to około 100 minut.
Jako uzupełnienie tego wpisu dodam jeszcze że podczas powrotu do domu dał znać o sobie łańcuch który teraz bardzo głośno pracował a nawet wydodobywały się z niego piski i skrzypienia. Od ostatniego smarowania jego przebieg wyniósł około 55 km. Niezbyt wiele, tymbardziej że środek którego użyłem jak twierdzi producent nadaje się świetnie w suche warunki a w takich właśnie jeździłem. Środek ten nazywa się "Finish line VAX" i kosztował mnie 22 zł.. Podaję tą informację ku przestrodze osób które by go chciały kupić ponieważ moim zdaniem zdecydowanie nie godny polecenia. Będę musiał się rozejrzeć za czymś co wytrzyma przynajmniej 100 km, ponieważ kiedy dojdę do lepszej formy zamierzam wyruszyć w trasę o długości 130 km (2 x 65 km) a nie chciałbym się w miejscu docelowym bawić w smarowanie / czyszczenie łańcucha i napędu całego.
- DST 22.00km
- Teren 10.00km
- Czas 01:40
- VAVG 13.20km/h
- VMAX 40.00km/h
- Temperatura 12.0°C
- Podjazdy 4000m
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 24 marca 2010
Wyprawa do pobliskiego lasu
Dziś postanowiłem udać się do pobliskiego lasu aby trochę pooddychać swieżym powietrzem. Tak więc wyjechałem około godziny 17 z Mikołowa w kierunku Katowic (Podlesie) różnymi polnymi / bocznymi drogami dojechałem do wjazdu do lasu niedaleko terenu Tychów. Słońce całkiem konkretnie dało się we znaki a wiatr również był dość mocny. W lesie nieznacznie się pogubiłem jednak spytałem pewną panią spotkaną tam i kierunek na Tychy i wskazała mi poprawny kierunek. W lesie jak to w lesie o tej porze roku było baardzo mokro. Tak jak sądziłem wrażenia były ciekawe z tej wyprawy głównie w warunkach terenowych.
Gorszą wiadomością natomiast jak dla mnie po dzisiejszej wyprawie jest to, że prawdopodobnie oba koła mi się rozcentrowały. Przednie załatwiłem w lesie na nierównościach natomiast tylne.. sprawcą był pijany człowiek na ścieżce dla rowerów, mimo że użyłem dzwonka nie ustąpił dopiero jak byłem 3 m od niego krzyknął a ja już musiałem się ratować odbiciem w bok, a jako że znajdował się tam niedaleko krawężnik to tak oto załatwiłem tylne koło.
Gorszą wiadomością natomiast jak dla mnie po dzisiejszej wyprawie jest to, że prawdopodobnie oba koła mi się rozcentrowały. Przednie załatwiłem w lesie na nierównościach natomiast tylne.. sprawcą był pijany człowiek na ścieżce dla rowerów, mimo że użyłem dzwonka nie ustąpił dopiero jak byłem 3 m od niego krzyknął a ja już musiałem się ratować odbiciem w bok, a jako że znajdował się tam niedaleko krawężnik to tak oto załatwiłem tylne koło.
- DST 25.80km
- Teren 9.00km
- Czas 01:32
- VAVG 16.83km/h
- VMAX 38.80km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 5000m
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 21 marca 2010
Pierwsza wycieczka w sezonie 2010. Mikołów-Tychy i powrót
Dziś postanowiłem wybrać się na pierwszą wycieczkę rowerową w sezonie 2010. Wiadomo, 21 Marca to już wiosna. A więc zakupiłem 1.5 litra wody mineralnej pół-gazowanej oraz batona (którego finalnie i tak zapomniałem :) ) i ruszyłem w trasę około godziny 13:30. Początkowo pogoda nawet całkiem dopisywała (nie mówiąc już o tym kiedy szedłem do sklepu bo wtedy słońce dość ostro świeciło). Lecz już po około 30 minutach pogoda zaczęła się psuć i deszcz zaczął lekko padać. W czasie powrotu niestety już dość ostro padał deszcz, dał o sobie znać tymbardziej że miejscami jechałem w dość trudnym terenie (to mało powiedziane) że aż koła zanurzały się w błocie po obręcze i grzęzły, nie mniej jednak wrażenia były ciekawe i nie żałuję. Obym tylko nie zachorował po tym wyjeździe bo mam teraz słabą kondycję oraz ogólnie odporność.
Prędkość średnia wyszła niska bo przez dość długi czas jechałem obok osoby pieszej. Ale ogólnie zdziwiła mnie moja kondycja (wjechałem na największą górę bez tragedii). Dlatego sądzę że już zaniedługo będę mógł wybrać się na wycieczkę 65 km i powrót po dwóch dniach.
Prędkość średnia wyszła niska bo przez dość długi czas jechałem obok osoby pieszej. Ale ogólnie zdziwiła mnie moja kondycja (wjechałem na największą górę bez tragedii). Dlatego sądzę że już zaniedługo będę mógł wybrać się na wycieczkę 65 km i powrót po dwóch dniach.
- DST 23.80km
- Teren 8.00km
- Czas 02:08
- VAVG 11.16km/h
- VMAX 36.50km/h
- Temperatura 13.0°C
- Podjazdy 3000m
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze



