Czwartek, 17 czerwca 2010
Do Tychów i z powrotem
Standardowa wycieczka do Tychów i z powrotem. W trakcie wycieczki wysiadł mi licznik (przewód) dlatego dane są podane "na oko".
- DST 19.40km
- Teren 3.00km
- Czas 01:00
- VAVG 19.40km/h
- VMAX 40.00km/h
- Temperatura 17.0°C
- Kalorie 500kcal
- Podjazdy 1000m
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 13 czerwca 2010
Wycieczka: zaatakować asfalt !
Postanowiłem sprawdzić się dziś na asfalcie. Co prawda nie dysponuję rowerem szosowym, a ten którym jeżdzę na przełożeniu 3 x 7 pozwala osiągnąć mi prędkość na prostej 32 km/h bo powyżej tego jest już prawdziwy młynek, ale mimo tego chciałem zobaczyć. Więc droga zaczynała się w Mikołowie, następnie Paniówki, Przyszowice i Gliwice. Droga powrotna ta sama w odwrotnej kolejności oczywiście ;) Jadąc w tamtą stronę prędkość średnia ustabilizowała się na poziomie 25,5 km/h co niestety skutecznie zniwelowały podjazdy już pod i w Mikołowie do około 25. Wynik i tak jest satysfakcjonujący. A nawet bardzo ! Czuję że na szosówce, z odpowiednim pożywieniem i napojami mógłbym osiągnąć średnią może 30 lub wiecej km/h.
- DST 49.84km
- Czas 02:00
- VAVG 24.92km/h
- VMAX 40.60km/h
- Temperatura 25.0°C
- Kalorie 1242kcal
- Podjazdy 5000m
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 12 czerwca 2010
Kategoria Wycieczki
Kolejny dzień w tropikach
I znów nie udało się osiągnąć tych 50 km.. Na prawdę już nie miałem sił po tym całym upale.. Licznik pokazywał mi nawet 39 stopni dziś. Trasa miała mnóstwo podjazdów i zjazdów. W drodze powrotnej był jeden potężny zjazd (jak na te warunki) i rozpędziłem się prawie do 50 km/h na samym dole hamując (siła około 70 % możliwości hamulca przedniego) tak rozgrzałem obręcz że prawie nie szło jej dotknąć. Po chwili ochłodnęła (wiadomo aluminium), ale jeszcze nigdy nie udało mi się tak nagrzać :-D aż klocki zaczęły wydawać dziwne dźwięki syczące. Czytałem na pewnym forum że kiedy na zjeździe górskim człowiek hamuje to tak może nagrzać hamulce (mowa o v-brake) że aż oponę rozerwie od ciśnienia. To już byłoby niebezpieczne.
Tak pozatym to trasa jak zwykle Mikołów, Podlesie, Wilkowyje, Tychy Centrum itd.. Nic nowego. Przejazd przez las.
Tak pozatym to trasa jak zwykle Mikołów, Podlesie, Wilkowyje, Tychy Centrum itd.. Nic nowego. Przejazd przez las.
- DST 46.03km
- Teren 15.00km
- Czas 02:07
- VAVG 21.75km/h
- VMAX 48.70km/h
- Temperatura 35.0°C
- Kalorie 1078kcal
- Podjazdy 4000m
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 10 czerwca 2010
Kategoria Wycieczki
Wyjazd w upalny dzień
Dziś to miałem szczęście.. Oprócz szeregu nie przyjemnych wydarzeń w ciągu dnia pod koniec trasy spotkało mnie jeszcze przebicie dętki. Dziura musi być konkretna chyba bo powietrze zeszło dosłownie w mgnieniu oka. Na szczęście zdarzyło się to około 10 minut drogi pieszo od domu więc sobie wróciłem pieszo nawet specjalnie się nie złoszcząc bo już mnie tył bolał. A pozatym to upalny dzień, trasa miała być na 50 km jednak nie chciało mi się takiej jechać. A pomyśleć że gdybym wybrał tą dłuższą to bym miał dętkę w całości.
- DST 40.68km
- Teren 10.00km
- Czas 01:50
- VAVG 22.19km/h
- VMAX 43.20km/h
- Temperatura 32.0°C
- Kalorie 963kcal
- Podjazdy 5000m
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 8 czerwca 2010
Testowanie nowej opony
Wykonałem pełny przegląd roweru, wszystko wymyłem po ostatniej wyprawie błotnej w lesie, rozkręciłem i nasmarowałem :D Oprócz tego wymieniłem opone przednią na Continental Leader 2.10". Wybrałem się do lasu, ale nie w błoto. Opona spisała się całkiem dobrze, nawet na asfalcie nie generowała dużego hałasu czy oporów toczenia.
Powrót drogą nr 43, dwa podjazdy ciężkie i wyprzedzenie jednego faceta któremu wydawało się że jest taki dobry :D
Powrót drogą nr 43, dwa podjazdy ciężkie i wyprzedzenie jednego faceta któremu wydawało się że jest taki dobry :D
- DST 14.23km
- Teren 6.00km
- Czas 00:39
- VAVG 21.89km/h
- VMAX 41.60km/h
- Temperatura 31.0°C
- Kalorie 336kcal
- Podjazdy 3000m
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 6 czerwca 2010
Wycieczka do lasu
Pojechałem dziś drogą do Katowice-Podlesie do lasu. Wybrałem dziś wariant trasy `extreme` ponieważ sądziłem że po ostatnich upałach będzie w miarę sucho. Jednak pomyliłem sie i okazało się że chyba jeszcze nigdy w tak trudnym terenie nie jechałem. Było mnóstwo bajor błotnych. Cały brudny byłem do tego jeszcze ta parna pogoda. No ale było fajnie. Spuściłem trochę ciśnienia z przodu i na tyle, co odrazu poprawiło trakcję. Szczególnie trzymanie boczne tej opony tylnej się poprawiło.
Dodam jeszcze, że dziś chciałem sobie zrobić wolne, ale zdecydowałem jednak że pojadę. Cóż, cykloza wygrała. No ale też pomyślałem sobie że w tygodniu nie będzie czasu za dużo albo pogody jak dziś. ;)
Dodam jeszcze, że dziś chciałem sobie zrobić wolne, ale zdecydowałem jednak że pojadę. Cóż, cykloza wygrała. No ale też pomyślałem sobie że w tygodniu nie będzie czasu za dużo albo pogody jak dziś. ;)
- DST 24.23km
- Teren 12.00km
- Czas 01:23
- VAVG 17.52km/h
- VMAX 41.60km/h
- Temperatura 30.0°C
- Kalorie 566kcal
- Podjazdy 3000m
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 6 czerwca 2010
Wypad do Tychów
Co tu dużo pisać. Wybrałem się do Tychów, troszkę pojeździłem po centrum, byłem w parku, zrobiłem rundkę dookoła centrum i powrót do Mikołowa. Pogoda dopisywała :)
- DST 26.51km
- Teren 5.00km
- Czas 01:13
- VAVG 21.79km/h
- VMAX 41.20km/h
- Temperatura 26.0°C
- Kalorie 615kcal
- Podjazdy 4000m
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 4 czerwca 2010
Kategoria Wycieczki
Kolejna podróż terenowo - asfaltowa
Pojechałem dziś trochę inną trasą. To znaczy wyjazd standardowy ale powrót troche inny.
Ale najpierw o tym co mi się przydarzyło przy wjeździe do lasu. Otóż zdecydowałem się na odpoczynek 2-3 minutowy. Po obu stronach miałem pola a przed sobą wjazd do lasu, stałem na polnej ścieżce. Kiedy już zsiadłem, rozstawiłem stopkę i chciałem zabrać się za butelkę coś spowodowało że odwróciłem się. W oddali zobaczyłem skradającego się psa. Pies z tego co pamiętam wyglądał mi raczej na Dobermana. Znajdował się wtedy w odległości około 70 m, kiedy tylko zobaczył że ja go zobaczyłem od razu rzucił się w pogoń przez pole (po chwili stania w miejscu). Ja szybko na rower i ruszyłem, ale jak to wiadomo w lesie po bagnach i błotach cieżko jest wyciągnąć jakieś większe prędkości. Szybko dostałem kolki, ale uciekłem ;)
Później kiedy już byłem na asfalcie zdecydowałem się sprawdzić swoje możliwości prędkości na prostej drodze. Wynik : 43.6 km/h. Ale wiem że mogłem więcej, tak myślę te 50 km/h dałbym radę.
Kiedy wracałem wybrałem się alternatywną drogą, tak jak wspominałem we wstępie. Byłem już konkretnie zmęczony, zadyszki nie miałem lecz strasznie kolana bolały. A droga powrotna, te ostatnie kilometry to seria ciężkich podjazdów. Za mną jechał jakiś rowerzysta, przez długi czas starał się utrzymywać za mną lecz ostateczny podjazd rozłożył go na łopatki. Ja zaś mogłem przycisnąć jeszcze bardziej bo po prostu przestał wiać silny wiatr przedni :) Mimo tego kolana bolą do teraz.
Ale najpierw o tym co mi się przydarzyło przy wjeździe do lasu. Otóż zdecydowałem się na odpoczynek 2-3 minutowy. Po obu stronach miałem pola a przed sobą wjazd do lasu, stałem na polnej ścieżce. Kiedy już zsiadłem, rozstawiłem stopkę i chciałem zabrać się za butelkę coś spowodowało że odwróciłem się. W oddali zobaczyłem skradającego się psa. Pies z tego co pamiętam wyglądał mi raczej na Dobermana. Znajdował się wtedy w odległości około 70 m, kiedy tylko zobaczył że ja go zobaczyłem od razu rzucił się w pogoń przez pole (po chwili stania w miejscu). Ja szybko na rower i ruszyłem, ale jak to wiadomo w lesie po bagnach i błotach cieżko jest wyciągnąć jakieś większe prędkości. Szybko dostałem kolki, ale uciekłem ;)
Później kiedy już byłem na asfalcie zdecydowałem się sprawdzić swoje możliwości prędkości na prostej drodze. Wynik : 43.6 km/h. Ale wiem że mogłem więcej, tak myślę te 50 km/h dałbym radę.
Kiedy wracałem wybrałem się alternatywną drogą, tak jak wspominałem we wstępie. Byłem już konkretnie zmęczony, zadyszki nie miałem lecz strasznie kolana bolały. A droga powrotna, te ostatnie kilometry to seria ciężkich podjazdów. Za mną jechał jakiś rowerzysta, przez długi czas starał się utrzymywać za mną lecz ostateczny podjazd rozłożył go na łopatki. Ja zaś mogłem przycisnąć jeszcze bardziej bo po prostu przestał wiać silny wiatr przedni :) Mimo tego kolana bolą do teraz.
- DST 39.09km
- Teren 15.00km
- Czas 01:55
- VAVG 20.40km/h
- VMAX 43.60km/h
- Temperatura 24.6°C
- Kalorie 886kcal
- Podjazdy 5000m
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 2 czerwca 2010
Kategoria Wycieczki
Wieczorny wypad w teren
Dziś wybrałem się w teren do lasu. Od paru dni już nie jeździłem i mimo tego że praca mnie nagliła to i tak się wybrałem :D
Ostatnio mocno popadało, w sumie nawet nie wiem kiedy ale musiało chyba dziś rano znów, bo przespałem. W każdym razie widać to było dobrze po ulicy, woda płynęła z góry niczym z rozerwanej rury wodociągowej. W lesie także często jadąc ubitą drogą spotykałem dosłownie rzeczki płynące w poprzek drogi, o głębokości kilkunastu centymetrów i szerokości tak max 2 m. Nieraz widziałem też rozległe bajora o głebokości tak 20-30 cm i dużej powierzchni. Teren ogólnie był bardzo ciężki, mimo tego że nie wybrałem wariantu trasy `extreme` ale standardowy. Często spotykałem bardzo grząski grunt namoknięty niczym gąbka w której zapadały się moje koła. Dużo też było kałuż o nieznanym dnie, zawsze kiedy przez nie przejeżdzałem obawiałem się że nagle natrafię na spory dołek i koło w nim ugrzęźnie a ja oboma butami stanę w ciemnej wodzie ;) Trochę ponura wizja. Mimo tego sobie jakoś dałem radę. Drogą powrotną była już standardowa w większości asfaltowa. Mimo tego terenowy etap nieźle obniżył mi średnią.
Ostatnio mocno popadało, w sumie nawet nie wiem kiedy ale musiało chyba dziś rano znów, bo przespałem. W każdym razie widać to było dobrze po ulicy, woda płynęła z góry niczym z rozerwanej rury wodociągowej. W lesie także często jadąc ubitą drogą spotykałem dosłownie rzeczki płynące w poprzek drogi, o głębokości kilkunastu centymetrów i szerokości tak max 2 m. Nieraz widziałem też rozległe bajora o głebokości tak 20-30 cm i dużej powierzchni. Teren ogólnie był bardzo ciężki, mimo tego że nie wybrałem wariantu trasy `extreme` ale standardowy. Często spotykałem bardzo grząski grunt namoknięty niczym gąbka w której zapadały się moje koła. Dużo też było kałuż o nieznanym dnie, zawsze kiedy przez nie przejeżdzałem obawiałem się że nagle natrafię na spory dołek i koło w nim ugrzęźnie a ja oboma butami stanę w ciemnej wodzie ;) Trochę ponura wizja. Mimo tego sobie jakoś dałem radę. Drogą powrotną była już standardowa w większości asfaltowa. Mimo tego terenowy etap nieźle obniżył mi średnią.
- DST 27.11km
- Teren 15.00km
- Czas 01:24
- VAVG 19.36km/h
- VMAX 37.20km/h
- Temperatura 16.0°C
- Kalorie 635kcal
- Podjazdy 4000m
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 29 maja 2010
Kategoria Wycieczki
Weekendowy wypad w cięzki teren
Dziś postanowiłem się wybrać na wydłużoną weekendową wycieczkę. Trasa miała wieść przez najcięższe wzniesienia jakie w `pobliżu` mnie się znajdują. Oprócz tego jechałem jakieś 12 km przez las (obie strony). To wszystko złożyło się i wynikła z tego dość niska średnia. Ale ogólnie wycieczka udana. Ze sobą zabrałem picie w postaci półlitrowej butelki z wodą i rozpuszczoną tablętką musującą wielowiatminową. Kiedy to wypiłem, to naprawdę niezłego kopa daje.
Łańcuch dziś przesmarowałem stosując inną metodę. Nasmarowałem go mocno, odczekałem około dwie godziny po czym wytarłem do sucha. Tak przygotowany łańcuch pracował praktycznie bezgłośnie przez około 30 km !! To jest to. Jak na tak tani środek smarujący całkiem niezły wynik. A więc chyba teraz tak będę smarował. Pomijając to, że od dawna wiedziałem że tak należy robić, smarowałem pół godziny przed wyjazdem (z braku czasu) i jechałem z `mokrym` łańcuchem, przez co łapał on mnóstwo kurzu.
Łańcuch dziś przesmarowałem stosując inną metodę. Nasmarowałem go mocno, odczekałem około dwie godziny po czym wytarłem do sucha. Tak przygotowany łańcuch pracował praktycznie bezgłośnie przez około 30 km !! To jest to. Jak na tak tani środek smarujący całkiem niezły wynik. A więc chyba teraz tak będę smarował. Pomijając to, że od dawna wiedziałem że tak należy robić, smarowałem pół godziny przed wyjazdem (z braku czasu) i jechałem z `mokrym` łańcuchem, przez co łapał on mnóstwo kurzu.
- DST 47.44km
- Teren 15.00km
- Czas 02:20
- VAVG 20.33km/h
- VMAX 47.20km/h
- Temperatura 23.0°C
- Kalorie 1082kcal
- Podjazdy 5000m
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze



