Informacje

  • Wszystkie kilometry: 4844.49 km
  • Km w terenie: 1607.50 km (33.18%)
  • Czas na rowerze: 9d 17h 32m
  • Prędkość średnia: 20.74 km/h
  • Suma w górę: 326000 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy intruz.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w miesiącu

Marzec, 2010

Dystans całkowity:71.60 km (w terenie 27.00 km; 37.71%)
Czas w ruchu:05:20
Średnia prędkość:13.42 km/h
Maksymalna prędkość:40.00 km/h
Suma podjazdów:12000 m
Liczba aktywności:3
Średnio na aktywność:23.87 km i 1h 46m
Więcej statystyk
Sobota, 27 marca 2010

Ciekawa wycieczka, nieciekawie zakończona

Tego dnia wstałem dość późno bo około 14, lecz wiedziałem że tak czy inaczej dziś ruszę w trasę. Martwiło mnie tylko mocno zachmurzone niebo które zwiastowało obfite opady deszczu. Mimo tego zdecydowałem się wyruszyć w trasę. Zaplanowałem ją tak aby była o długości około 32-35 km. Miała przebiegać drogą z Mikołowa do Katowice -podlesie, następnie w kierunku Tychów i w pewnym momencie skręcała do lasu aby następnie wyjechać w Tychy -Wilkowyje przy drodze nr.44. Następnie miałem się skierować do domu w Tychach na osiedlu `C` aby tam odpocząć i ruszyć w trasę na Tychy-Wartogłowiec. Stamtąd miałem już się udać standardową drogą do centrum Tychów i na Mikołów.

Po przejechaniu około 6 km, w końcu zatrzymałem się aby sprawdzić co jest grane z przednią oponą której opory toczenia były bardzo głośne. Okazało się że ma niskie ciśnienie więc dopompowałem i ruszyłem w stronę Tychów - do lasu. Przy wjeździe do lasu na którymś z pierwszych nierówności wyskoczya butelka z piciem z zaczepu do bidonu. Okazało się, że zaczep ten wykonany z aluminium doznał zmęczenia materiału i złamał się. Od tej chwili zacząłem się już denerwować bo musiałem 1.5 litrową butelkę trzymać w ręce a drugą ręką trzymać kierownicę. Nie byłoby to jeszcze takim problemem gdyby nie to że w lesie drogi są bardzo nierówne. Tak więc prędzej czy później musiał się zdarzyć `wypadek` i tak oto hamując przednim hamulcem zrzuciło mnie z siedzenia i złamałem swoim ciałem zamocowanie licznika.. Co prawda przeszedł już swoje i zamierzałem go niedługo wymienić, nie mniej stało się to przedwcześnie :P Postanowiłem teraz skrócić już tę wycieczkę i udać się w okolice tyskiego dworca aby zakupić kartę do telefonu w pobliskim kiosku, niestety wszystkie były pozamykane. Skierowałem się następnie na Mikołów a w drodze postanowiłem trochę odpocząć. Na kierownicy miałem zamocowaną siatkę mała w której były dokumenty, klucze itd. Tak się złożyło że akurat zatrzymałem się na polnym mostku aby napić się, dokładnie nad korytem przepływającej niżej wody. W momencie kiedy pomyślałem o tym, że siateczka może odczepić się i wpaść do wody, dokładnie to się stało.. Rzuciłem się więc szybko do wody aby wyjąc naszczęście zniszczenia nie były duże. Dalszą drogę przebyłem rozmyślając dzisiejsze wydarzenia.

W żadną inną wycieczkę nie przydażyło mi się tak wiele nieciekawych sytuacji. Myślę że to dla mnie nauczka za słabe przygotowanie się (m.in woreczek na kierownicy, nie sprawdzenie uchwytu bidonu itd). Dlatego następnym razem przyłożę większą uwagę do pewnych oczywistych spraw zwykle ignorowanych, bo mogą one decydować o tym przykładowo, czy będe wracał do domu pieszo przez 15 km.

Trasę wykonaną dziś obliczyłem na 22 km. Czas to około 100 minut.

Jako uzupełnienie tego wpisu dodam jeszcze że podczas powrotu do domu dał znać o sobie łańcuch który teraz bardzo głośno pracował a nawet wydodobywały się z niego piski i skrzypienia. Od ostatniego smarowania jego przebieg wyniósł około 55 km. Niezbyt wiele, tymbardziej że środek którego użyłem jak twierdzi producent nadaje się świetnie w suche warunki a w takich właśnie jeździłem. Środek ten nazywa się "Finish line VAX" i kosztował mnie 22 zł.. Podaję tą informację ku przestrodze osób które by go chciały kupić ponieważ moim zdaniem zdecydowanie nie godny polecenia. Będę musiał się rozejrzeć za czymś co wytrzyma przynajmniej 100 km, ponieważ kiedy dojdę do lepszej formy zamierzam wyruszyć w trasę o długości 130 km (2 x 65 km) a nie chciałbym się w miejscu docelowym bawić w smarowanie / czyszczenie łańcucha i napędu całego.
  • DST 22.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 01:40
  • VAVG 13.20km/h
  • VMAX 40.00km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Podjazdy 4000m
  • Sprzęt Kross Hexagon V3
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 24 marca 2010

Wyprawa do pobliskiego lasu

Dziś postanowiłem udać się do pobliskiego lasu aby trochę pooddychać swieżym powietrzem. Tak więc wyjechałem około godziny 17 z Mikołowa w kierunku Katowic (Podlesie) różnymi polnymi / bocznymi drogami dojechałem do wjazdu do lasu niedaleko terenu Tychów. Słońce całkiem konkretnie dało się we znaki a wiatr również był dość mocny. W lesie nieznacznie się pogubiłem jednak spytałem pewną panią spotkaną tam i kierunek na Tychy i wskazała mi poprawny kierunek. W lesie jak to w lesie o tej porze roku było baardzo mokro. Tak jak sądziłem wrażenia były ciekawe z tej wyprawy głównie w warunkach terenowych.

Gorszą wiadomością natomiast jak dla mnie po dzisiejszej wyprawie jest to, że prawdopodobnie oba koła mi się rozcentrowały. Przednie załatwiłem w lesie na nierównościach natomiast tylne.. sprawcą był pijany człowiek na ścieżce dla rowerów, mimo że użyłem dzwonka nie ustąpił dopiero jak byłem 3 m od niego krzyknął a ja już musiałem się ratować odbiciem w bok, a jako że znajdował się tam niedaleko krawężnik to tak oto załatwiłem tylne koło.
  • DST 25.80km
  • Teren 9.00km
  • Czas 01:32
  • VAVG 16.83km/h
  • VMAX 38.80km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 5000m
  • Sprzęt Kross Hexagon V3
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 21 marca 2010

Pierwsza wycieczka w sezonie 2010. Mikołów-Tychy i powrót

Dziś postanowiłem wybrać się na pierwszą wycieczkę rowerową w sezonie 2010. Wiadomo, 21 Marca to już wiosna. A więc zakupiłem 1.5 litra wody mineralnej pół-gazowanej oraz batona (którego finalnie i tak zapomniałem :) ) i ruszyłem w trasę około godziny 13:30. Początkowo pogoda nawet całkiem dopisywała (nie mówiąc już o tym kiedy szedłem do sklepu bo wtedy słońce dość ostro świeciło). Lecz już po około 30 minutach pogoda zaczęła się psuć i deszcz zaczął lekko padać. W czasie powrotu niestety już dość ostro padał deszcz, dał o sobie znać tymbardziej że miejscami jechałem w dość trudnym terenie (to mało powiedziane) że aż koła zanurzały się w błocie po obręcze i grzęzły, nie mniej jednak wrażenia były ciekawe i nie żałuję. Obym tylko nie zachorował po tym wyjeździe bo mam teraz słabą kondycję oraz ogólnie odporność.

Prędkość średnia wyszła niska bo przez dość długi czas jechałem obok osoby pieszej. Ale ogólnie zdziwiła mnie moja kondycja (wjechałem na największą górę bez tragedii). Dlatego sądzę że już zaniedługo będę mógł wybrać się na wycieczkę 65 km i powrót po dwóch dniach.
  • DST 23.80km
  • Teren 8.00km
  • Czas 02:08
  • VAVG 11.16km/h
  • VMAX 36.50km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Podjazdy 3000m
  • Sprzęt Kross Hexagon V3
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl