Informacje

  • Wszystkie kilometry: 4844.49 km
  • Km w terenie: 1607.50 km (33.18%)
  • Czas na rowerze: 9d 17h 32m
  • Prędkość średnia: 20.74 km/h
  • Suma w górę: 326000 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy intruz.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w miesiącu

Lipiec, 2010

Dystans całkowity:867.16 km (w terenie 214.00 km; 24.68%)
Czas w ruchu:39:16
Średnia prędkość:22.08 km/h
Maksymalna prędkość:65.90 km/h
Suma podjazdów:82000 m
Suma kalorii:20906 kcal
Liczba aktywności:20
Średnio na aktywność:43.36 km i 1h 57m
Więcej statystyk
Sobota, 31 lipca 2010 Kategoria Wycieczki, Ponad 200 km

Nowy rekord : ustanowiono

A więc rekord w dziennym przelocie oficjalnie został wczoraj pobity. Oficjalnie to 235 km (nie oficjalnie ciut więcej ale mi licznik padł i raz działał a czasem nie, więc dokładnie nie podam). Trasa była długa i ciekawa chociaż przyznam że już pod koniec miałem kompletnie dość i rzygałem asfaltami ;) Była to pierwsza moja trasa o takiej długości, wcześniej to było różnie 70-80 km (z tych dłuższych) a poprzedni rekord 90 km :P Ogólnie z trasy jestem zadowolony, chociaż było sporo niedociągnięć technicznych i braki w przygotowaniu do wycieczki o czym napiszę później.
Wyjechałem z Mikołowa o godzinie 5:40 bo w Jastrzębiu miałem się spotkać z moim towarzyszem o godzinie 7:20 (37 km). Gnałem dość szybko mimo ciężkiego plecaka średnia wyszła 27 km/h. W pewnym momencie od strony Brennej zauważyłem że idzie wieelka chmura deszczowa co oczywiście przełożyło się już po chwili na lekkie kropienie by w połowie drogi między Pawłowicami a Jastrzębiem przerodziło się w urwanie chmury. Byłem już kompletnie mokry ale co tam, obiecałem się stawić więc jechałem dalej. Na przystanku spedziliśmy na gadaniu o wszystkim i niczym około godziny. Potem jechaliśmy kompletnie przemoczeni (a szczególnie ja, w butach bajoro). Skierowaliśmy się na Zebrzydowice / Hażlach, Kończyce Małe i potem Wielkie drogą numer 937. Potem do Cieszyna po polskiej stronie by po chwili znaleźć się w Czeskim (ahh ten zjazd tam, miałem tam w mieście na liczniku 47 km/h a jakiś cieć samochodem jeszcze mnie wyprzedza :D). W Czechach obraliśmy kierunek na "Lysą Horę" wzdłuż drogi numer E462 (bocznymi). Na Homi Zukov, Tranovice, Homi Tosanovice, Frydek Mistek i tam odbiliśmy na drogę numer 56. Potem już Ostravice i Lysa Hora.
Szczerze mówiąc przeliczyłem się nieco ze swoimi możliwościami. Wjazd na górę liczył około 8 km. Cały czas nachylenie było bardzo duże chociaż 2 razy jechało się z górki. Podjazd pokonałem w 70 % na rowerze, po 6,5 km byłem już tak wypompowany że musiałbym chyba cały Powerade wypić żeby tam wjechać (a miałem wtedy już tylko pół batona i czystą wodę..). Silni rowerzyści mnie mijali, nawet kobiety ale co tam idę dalej. Mój towarzysz już daleko odjechał i był na prawie na górze. Po około 20 minutach dogoniłem go i objedliśmy się jagodami. Byliśmy wtedy na około 1000 m n.pm. Jagód było tam sporo ale trzeba było je zerwać a jako że zmęczenie sięgało zenitu to ciężko było. No i tak jedliśmy około 20 minut po to żeby ruszyć znów pod górę. Po chwili już znów zostałem w tyle, znów co kilkadziesiąt m przerwa i kosmiczny wysiłek. Było tam już bardzo zimno (byłem w na poziomie chmur). W końcu jakoś udało mi się wjechać ale kryzys jaki mnie dopadł nie dawał za wygraną. Ledwo powłóczyłem nogami a w sklepikach / jadłodajniach które znajdowały się na szczycie przyjmowali tylko korony czeskie (a ja tylko PLN miałem :P, głupiec). W końcu po 40 minutach siedzenia przyszedł czas zjazdu. Prędkość cały czas ponad 50 km/h, czasem i 60. Spokojnie można by było jechać tam 80 km/h ;) No ale jako że tylne klocki już miałem tak zużyte że ocierały o obręcz a z przednich zostało może z 15 % to nie szalałem. I tak po zjeździe na obręczach można było jajka smażyć :D Potem dalej było z górki, już nie tak bardzo ale nadal prędkośc utrzymywaliśmy te 35 km/h już pedałując. Mimo kryzysu przejechałem te 10 km takim tempem ale potem już nie dałem rady. Zjadłem ostatnie resztki orzeszków ziemnych ale pomogło na chwilę. Potem już mi się w oczach przestawiało i obawiałem się żebym nie spadł z roweru. Musieliśmy jakos dojechać do Polski bo wtedy już mógłbym się posilić czymś. Wracaliśmy tą samą praktycznie drogą, mniejwięcej w połowie drogi do Cieszyna doszedłem do kresu sił i głodu. Ledwo powłóczyłem rowerem i nogami. Najmniejszy podjazd i śmierć na miejscu 4 km/h :D W końcu jakoś zajechaliśmy do tego Cieszyna polskiego, najbliższy market i dwie bułki, 500 g pierników jakichś po których potem było mi aż niedobrze (zjadłem może połowę). No ale kryzys odszedł i znów mogliśmy pociskać. Podjazd w Cieszynie pokonaliśmy nawet go nie zauważając. Wybraliśmy drogę numer 938 w kierunku Pawłowic. Dłużyła się ona niezmiernie. W końcu w Pawłowicach pożegnałem się z moim towarzyszem i obrałem kierunek na Mikołów - droga numer 81. Przed Żorami znów kryzys i jakieś zachcianki - orenżada. Niestety sklepów nie było dopiero w Żorach. Tak więc dokręciłem jakoś ostatkami sił i tam kupiłem picie (miałem już dość picia czystej wody). Potem to już szło coraz szybciej. Podjazd pod Łaziskami musiałem brać na dwa razy ale go pokonałem. Ściemniło się już a ja jechałem coraz szybciej żeby wreszcie dotrzec do domu. No i tak oto 235 km rozwalone. 11 h i 18 minut. Prędkość średnia nie wyszła duża bo ten podjazd na górę.. ehh 5-8 km/h :D Przy okazji pobiłem również miesięczny przelot równy 868 km :P

Dodaję kilka fot z wypadu.

1. Już na szczycie. Widać ślady po jedzeniu jagód :D



2. Jedenen z podjazdów, widać chmury



3. Konkretny długi podjazd a za nim jeszcze 10 takich samych :D

  • DST 235.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 11:18
  • VAVG 20.80km/h
  • VMAX 65.90km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Kalorie 5700kcal
  • Podjazdy 20000m
  • Sprzęt Kross Hexagon V3
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 30 lipca 2010 Kategoria Do 20 km, Wycieczki

Do Tychów i z powrotem

Standardowy wyjazd do Tychów i z powrotem. Niestety licznik mi coś szwankuje. Jak jutro pogoda dopisze to 250 km atakuję ze znajomymi :P
  • DST 20.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 00:56
  • VAVG 21.43km/h
  • VMAX 40.00km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Kalorie 500kcal
  • Podjazdy 2000m
  • Sprzęt Kross Hexagon V3
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 29 lipca 2010 Kategoria Do 40 km, Wycieczki

Po kilku dniach odpoczynku..

Po kilku spokojnych dniach odpoczynku wybrałem się dziś na mała przejażdżkę do Tychów i z powrotem. Nie wiem chyba coś ze mną nie tak, ostatnio coś słaby jestem ;)
Założyłem dziś semi-slicki, jechałem jak kula armatnia a i tak średnia niska :P
  • DST 23.93km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:06
  • VAVG 21.75km/h
  • VMAX 42.60km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Kalorie 588kcal
  • Podjazdy 2000m
  • Sprzęt Kross Hexagon V3
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 25 lipca 2010 Kategoria Do 60 km, Wycieczki

Wycieczka - porażka

Wpisałem taki tytuł wycieczki ponieważ za bardzo inny nie pasował. Miałem zrobić 110 km, przynajmniej tak planowałem. Niestety zrobiłem niecałą połowę. Początkowo nie godziłem się z myślą że za chwilę będę musiał wrócić do domu, ale kiedy w końcu byłem już kompletnie mokry a w dodatku nie mogłem odnaleźć tego szlaku Tychy - Pawłowice, przez Kobiór, to miarka się przebrała i wróciłem tą samą drogą którą przyjechałem.
Przemoczony do suchej nitki, wszystko mokre i ze złym humorem dokulałem się do Mikołowa. Średnia żałosna, tak samo jak ten dzisiejszy wyjazd.
A teraz coś o "amortyzatorze" w moim rowerku. Jest to model firmy "Suntour" - XCM. W zasadzie nie powinien się on tak nazywać, ponieważ jest jak kamień. Na samym poczatku tego sezonu kiedy ważyłem około 94 kg, amortyzator co prawda pracował ale szkoda mówić jak. Potem wyjąłem z niego sprężynę (już miałem wtedy około 90 kg) i nawet zdarzyło mi się go nawet dobić. Teraz kiedy waga mi zeszła do około 84 kg, mogę powiedzieć że nawet na jednej sprężynie nie można nazwać tego pracą. Wogóle dziś w tych mokrych warunkach amortyzator stał się jak kamień. Tak więc szczerze nie polecam. A może polecam, osobom których waga osiąga 150 kg (chociaż w sumie też warto przemyśleć kwestię wytrzymałości tego amortyzatora). :D
  • DST 51.52km
  • Teren 37.00km
  • Czas 02:24
  • VAVG 21.47km/h
  • VMAX 40.00km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Kalorie 1217kcal
  • Podjazdy 3000m
  • Sprzęt Kross Hexagon V3
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 23 lipca 2010 Kategoria Do 20 km, Wycieczki

I znowu wieczór i jazdaa :)

Jazda na centrum Mikołowa a potem z powrotem pod górę (taaak to lubię :P ). Potem na Tychy - Wilkowyje i Katowice - skrzyżowanie ulicy Uczniowskiej i Armii Krajowej. Musiałem się upewnić czy na pewno wiem gdzie to jest :P No i ciężki powrót jednymi z największych podjazdów w Mikołowie ;)
  • DST 16.97km
  • Czas 00:42
  • VAVG 24.25km/h
  • VMAX 49.50km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Kalorie 412kcal
  • Podjazdy 4000m
  • Sprzęt Kross Hexagon V3
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 21 lipca 2010 Kategoria Do 20 km, Wycieczki

Szybka wieczorna jazda

*Szybka* wieczorna jazda do Tychów i z powrotem. Po wczorajszym co prawda byłem ciut zmęczony i średnia wyszła niska ale co tam ;)
  • DST 16.99km
  • Teren 5.00km
  • Czas 00:44
  • VAVG 23.17km/h
  • VMAX 46.40km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • Kalorie 409kcal
  • Podjazdy 3000m
  • Sprzęt Kross Hexagon V3
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 20 lipca 2010 Kategoria Do 80 km, Wycieczki

Szalona wieczorna jazda. Pszczyna i z powrotem

Wybrałem się dziś na kolejną wycieczkę do Pszczyny (tym razem sam), nie wiem co mi odbiło bo wogóle tego nie planowałem. Po prostu jechałem. Miałem co prawda 2 pełne bidony po 0,7 L picia, ale nie miałem nic pozatym nawet dętki więc modliłem się aby nie została przebita. Inaczej kilkadziesiąt km pieszo do domu i zajęło by mi to chyba do rana :P Dzisiaj było zdecydowanie chłodniej niż ostatnio toteż średnia wyszła lepsza.
Teraz coś odnośnie opony Continental Leader 2.1" (drutowa). Miałem ją założoną na przodzie, kiedyś jej wystawiłem negatywną opinię z różnych powodów, ale dziś muszę to cofnąć. Ponieważ w lesie, na gliniastych czy błotnistych ścieżkach zachowuje się wzorowo. Zakręty można brać z dużymi prędkościami a przy tym nie generuje ona dużych oporów toczenia ani hałasu. Tak więc jak najbardziej sprawdziła się a nawet co więcej nie została przebita (bo jak już wspominałem we wcześniejszych wpisach ma bardzo cieniutkie ścianki boczne i tam właśnie jest narażona na przebicie). Jako że ostatnio trochę popadało to trasa nie była nudna.
Po drodze rozjechałem kilka ślimaków i omało nie rozjechałem pewnej żaby która mi się wpakowała prosto pod koła :D
  • DST 67.97km
  • Teren 50.00km
  • Czas 02:50
  • VAVG 23.99km/h
  • VMAX 41.90km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Kalorie 1665kcal
  • Podjazdy 5000m
  • Sprzęt Kross Hexagon V3
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 19 lipca 2010 Kategoria Do 40 km

Powolna jazda. Już zimno

Nie wiem co dziś się ze mną stało, ale jechałem baardzo powoli. Nie wiem czy to kwestia jedzenia, picia czy może pogody. W każdym razie po średniej wychodzi jakbym jechał jak stary dziadek :D
Ostatnio trochę popadało więc wybrałem się do lasu (trasa wariant extreme). Oczywiście przy wjeździe do lasu już zaliczyłem małą glebę i lot przez kierownicę na zieloną trawkę. Nic się mi nie stało no ale jednak rower wylądował w kałuży o głębokości chyba ze 30 cm, amortyzatory zalane wodą, super ;) Ogólnie za słabo popadało i woda wsiąknęła tam gdzie były zawsze największe bagna więc oprócz tej gleby całość przejechałem bez schodzenia praktycznie.
  • DST 22.92km
  • Teren 6.00km
  • Czas 01:07
  • VAVG 20.52km/h
  • VMAX 37.20km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Kalorie 532kcal
  • Podjazdy 2000m
  • Sprzęt Kross Hexagon V3
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 17 lipca 2010 Kategoria Do 80 km, Wycieczki

Najgorętszy dzień jak dotychczas

Wybrałem się dziś ze znajomymi z http://www.forumrowerowe.org/index.php? na wycieczkę do Pszczyny. Jechało się dobrze bo przez większość czasu jechaliśmy w lesie / pomiędzy drzewami. Więc słońce nie przeszkadzało. Ale już powrót z Tychów do Mikołowa w pełnym słońcu sprawił że poczułem się jakbym zrobił chyba ze 150 km albo gorzej. Musiałem sobie odpocząć pod drzewem, termometr pokazywał jakieś 45 stopni.. masakra. No i jakoś ledwo ledwo dojechałem do domu. Już nigdy jazdy w taki upał ;]
  • DST 69.55km
  • Teren 55.00km
  • Czas 03:24
  • VAVG 20.45km/h
  • VMAX 45.30km/h
  • Temperatura 40.0°C
  • Kalorie 1590kcal
  • Podjazdy 4000m
  • Sprzęt Kross Hexagon V3
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 15 lipca 2010 Kategoria Do 20 km

Pechowy dzień

I stało się. Złapałem kolejnego snake`a w tym sezonie, w sumie nawet ich już nie liczę, a było ich chyba z 5 (razem z tym:D). A jak to się stało ? Od dłuższego czasu schodziło mi powietrze i miałem około 1,4 bar na tyle i na przodzie podobnie. Tak więc zajechałem na stację, na tył dałem 3 bary a na przód 2,5 bar. Potem jadąc w Tychach wjeżdżałem na pewien krawężnik no i zbyt duże ciśnienie prawdopodobnie rozerwało łatkę w dętce (tego dowiem się jutro). Reszta drogi już pieszo (~ 6 km).
  • DST 14.48km
  • Teren 5.00km
  • Czas 00:40
  • VAVG 21.71km/h
  • VMAX 41.60km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • Kalorie 350kcal
  • Podjazdy 3000m
  • Sprzęt Kross Hexagon V3
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl