Wpisy archiwalne w miesiącu
Wrzesień, 2010
| Dystans całkowity: | 443.81 km (w terenie 221.50 km; 49.91%) |
| Czas w ruchu: | 21:41 |
| Średnia prędkość: | 20.47 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 51.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 5000 m |
| Liczba aktywności: | 11 |
| Średnio na aktywność: | 40.35 km i 1h 58m |
| Więcej statystyk | |
Poniedziałek, 27 września 2010
Kategoria Do 40 km
Błotnisty wypad
Wypad z kolegą autsajder.bikestats.pl , niestety zerwałem linkę tylniej przerzutki. Błota było naprawdę dużo ;)
- DST 25.00km
- Teren 15.00km
- Czas 01:25
- VAVG 17.65km/h
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Grupowy wyjazd w stronę Pszczyny
Trasa wiodła przez lasy Paprocańskie, Kobiórskie i Pszczyńskie. Wyjechaliśmy we 3 rano o 10 (ja claudec i autsajder) udając się w stronę Tychów - centrum, bo miałem sprawę do załatwienia tam. Potem skierowaliśmy się drogą na Żwaków w stronę Kobióra (lasem). W Pszczynie odbiliśmy na zbiornik Goczałkowicki i tam troszkę odpoczęliśmy. Potem powrót i wizyta z "kauflandzie" w Pszczynie i oczywiście zaopatrzenie. Potem już lasami powrót na Kobiór, obok Tychów i finalnie wyjechaliśmy w Mikołowie. W międzyczasie jeszcze spotkaliśmy w lasach paprocanśkich kolegę -Sebastiana i z nim pognaliśmy dość szybko już do domów.
- DST 81.84km
- Teren 50.00km
- Czas 03:28
- VAVG 23.61km/h
- VMAX 48.00km/h
- Temperatura 15.0°C
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Szybka wycieczka szybko zakończona v.2
Dzisiaj była wspaniała pogoda na wypad rowerowy, toteż dałem cynk koledze ( autsajder.bikestats.pl ) i wybraliśmy się na trasę która miała prowadzić przez pobliskie podjazdy. Niestety na prawie 8 km kolega złapał gumę (był to akurat dość trudny odcinek z ostrymi kamieniami), toteż wróciliśmy spacerkiem do swoich domów.
- DST 7.94km
- Teren 0.50km
- Czas 00:19
- VAVG 25.07km/h
- VMAX 47.00km/h
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 23 września 2010
Kategoria Do 20 km
Poranny trening
Ano poranny. Wyjazd o 6:15. Mgliście i zimno. Jak zwykle.
- DST 12.00km
- Teren 3.00km
- Czas 00:31
- VAVG 23.23km/h
- VMAX 41.00km/h
- Temperatura 3.0°C
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 22 września 2010
Kategoria Do 80 km
Kilka wypadzików w jednym wpisie
Nie miałem od tygodnia internetu więc tez możliwości dodania wpisu. Więc nie resetowałem licznika przy każdej wycieczce. A więc pierwsza wycieczka lasami paprocańskimi w Tychach (błotniście jak cholera) i w strone Kobióra, druga standardowa Tychy - Mikołów no i trzecia - poranny trening Mikołów - Tychy dworze PKP i powrót (poranny o 6:20 wyjazd, było super zimno i mgliście ;) ).
- DST 70.64km
- Teren 30.00km
- Czas 03:02
- VAVG 23.29km/h
- VMAX 51.00km/h
- Temperatura 14.0°C
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 12 września 2010
Kategoria Do 80 km
Wyjazd do Pszczyny
Dzisiaj pojechałem z kolegą ( claudec.bikestats.pl ) na wycieczkę do Pszczyny standardową leśną trasą wiodącą przez lasy paprocańskie, potem Kobiór. Jechaliśmy dość szybko bo było już późno. Zaliczony został zamek i powrót. Oczywiście już zaczęło się robić ciemno ale na szczęście kolega miał oświetlenie więc pomimo tego że troszkę pogubiliśmy drogę to jechaliśmy. W lesie oczywiście ciemno jak w grobowcu, powoli się wlekliśmy 20 km/h już tylko aby bezpiecznie dotrzeć do domu. Przewidywałem dziś że wycieczka będzie długości tych 60-65 km. Ogólnie było ok, nawet nie było zimno. O dziwo łańcuch nasmarowany olejem spożywczym do dziś pracuje zupełnie bezgłośnie. Ewenement ?
- DST 66.32km
- Teren 45.00km
- Czas 03:10
- VAVG 20.94km/h
- VMAX 43.00km/h
- Temperatura 14.0°C
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Kolejny wypad do Tychów
Dzisiaj było bardzo ciepło (jak na ten miesiąc i pogodę panującą od dłuższego czasu) więc postanowiłem wyskoczyć na rower. Trasa raczej szosowa z mała ilością terenu (i tutaj nie był to łatwy teren bo jechałem na skróty w strone Tychów a tam sporo kolein wymytych wodą w piaskowo-żwirowym gruncie). Ale dałem radę.
Za każdym razem kiedy jadę na jakiejś "wycieczce" (bo akurat trasę na 25 km troche ciężko tak nazwać) to przytrafiają mi się różne ciekawe sytuacje. Zawsze to chce opisać, ale zawsze o nich zapominam. Więc co dziś ciekawego ? Amortyzator zaczął wydawać z siebie piski (chyba dogorywa), łańcuch którego smarowałem ostatnio olejem słonecznikowym (hehe) o dziwo do dziś pracuje bezgłośnie. A jak to zrobiłem ? Rozgrzałem go na małym gazie aż się zagotował, po czym wlałem do starej buteleczki z dozownikiem po Finish Line i zaaplikowałem do łańcucha. Potem go dobrze rozruszałem i wycierałem kilka razy do sucha. I co się okazało ? Tak rozgrzany olej idealnie spenetrował ogniwa łańcucha :D Dzięki temu do dzis pracuje idealnie.
Za każdym razem kiedy jadę na jakiejś "wycieczce" (bo akurat trasę na 25 km troche ciężko tak nazwać) to przytrafiają mi się różne ciekawe sytuacje. Zawsze to chce opisać, ale zawsze o nich zapominam. Więc co dziś ciekawego ? Amortyzator zaczął wydawać z siebie piski (chyba dogorywa), łańcuch którego smarowałem ostatnio olejem słonecznikowym (hehe) o dziwo do dziś pracuje bezgłośnie. A jak to zrobiłem ? Rozgrzałem go na małym gazie aż się zagotował, po czym wlałem do starej buteleczki z dozownikiem po Finish Line i zaaplikowałem do łańcucha. Potem go dobrze rozruszałem i wycierałem kilka razy do sucha. I co się okazało ? Tak rozgrzany olej idealnie spenetrował ogniwa łańcucha :D Dzięki temu do dzis pracuje idealnie.
- DST 24.43km
- Teren 3.00km
- Czas 01:00
- VAVG 24.43km/h
- VMAX 40.00km/h
- Temperatura 17.0°C
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Wypadzik do Tychów
Wybrałem się dziś z jednym znajomym na trasę do Tychów poprzez tamte lasy. Średnia nie wyszła najlepsza, jakoś słabo się dziś czułem. Oprócz tego wczorajsze bieganie dało wynik w postaci niemałych zakwasów.
- DST 33.69km
- Teren 25.00km
- Czas 01:28
- VAVG 22.97km/h
- VMAX 38.00km/h
- Temperatura 15.0°C
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Wypad w góry
Ten wypad nie był tak do końca planowany, ale dzień wcześniej na wycieczce z kolegą Brosem, namówił mnie. No i pojechaliśmy jego samochodem do Bielska biorąc swoje dwie maszyny oczywiście. Zaraz po wyjściu z samochodu już pierwszy problem z moim rowerem. Jako że zdjęte koło przednie było w aucie, to klocki hamulcowe się przestawiły i trzeba było je regulować na nowo. Dobrze że mieliśmy odpowiednie narzędzia. Kilkanaście minut męczenia się z ustawianiem (nie chciały współpracować :D ) i jedziemy. Jedziemy tak może 500 m a licznik pokazuje mi że jadę ponad 50 km/h po prostej, kiedy mogliśmy mieć max 25.. Krzyknąłem abyśmy zjechali i kilka minut męczenia się z licznikiem znów. Finalnie musiałem go zresetować i wprowadzić na nowo obwód koła. Jedziemy dalej już bez problemów technicznych. Trochę pogubiliśmy drogę na Szyndzielnię więc pytaliśmy mieszkańców którzy wreszcie nas dobrze pokierowali. Wjazd na górę odbywał się bez problemowo. Jednak dopadł nas głód i praktycznie po krótkim czasie zatrzymaliśmy się na krótki posiłek i znów do góry po kamienistym szlaku (żółty o ile się nie mylę). Po drodze mijaliśmy i byliśmy mijani przez dwóch sympatycznych bikerów, jeden z nich konkretny przecinak ;) Mniejwięcej w połowie trasy zaczęło padać. Coraz mocniej i mocniej. Byliśmy już kompletnie przemoczeni, łańcuch przeskakiwał mi na wolnobiegu, biegi nie chciały wchodzić. Niedaleko schroniska spotkaliśmy jakąś starszą panią która się zgubiła, wskazaliśmy jej drogę do schroniska (było całkiem blisko) i pojechaliśmy dalej. O dziwo pani ta ubrana kompletnie nie odpowiednio jak na taki teren, buty na obcasie.. Nie wiadomo skąd się tam wzięła.
Przy zjeździe z ostatniego szczytu Bros ostro grzał na dół, ja trochę wolniej z obawy że za chwilę zaliczę lot przez kierownicę. Złapałem też gumę, zmieniłem dętkę i znów na dół szaleństwo. Było bardzo zimno, ręce skostniałe, nie chciały odpowiednio reagować na moje polecenia :D Czasem za mocno klamkę zacinęły i zblokowało przednie koło co mało nie skończyło się nieraz glebą, czasem wjechałem w koleiny. Raz zaliczyłem upadek z winy kolein (ale w pełni kontrolowany i bez żadnych szkod, wylądowałem na nogach). Amortyzator już dawno na tej wycieczce przestał pracować. Tak, jechałem praktycznie na "sztywniaku". Przez co bardzo mną rzucało i czasem kierownica wypadała z rąk bo jechaliśmy po naprawdę kamienistym terenie. Czasem zdarzały się uskoki na 30-50 cm.
Reasumując, wycieczka nie skończyła się żadną katastrofą, oprócz tego że mam już kompletnie zniszczony amortyzator, kulki w przedniej piaście były do wymiany i trochę rama poobijana przez kamienie. Jak dotychczas był to najtrudniejszy technicznie wypad jak dla mnie w całym rowerowym życiu. Bros ma większe doświadczenie w takich szaleństwach i sprzęt lepszy więc się nie przejmował tylko ostro grzał na sam dół. Ja już nie raz widziałem dziwnie wykrzywiający się amortyzator, z obawy o to żeby go nie połamać dość ostrożnie podchodziłem do sprawy. W końcu zęby ma się jedne. Napewno jeszcze kiedyś tam wrócę, ale z lepszym sprzętem.
Zdjęcia można znaleźć tutaj : Opis linka
Przy zjeździe z ostatniego szczytu Bros ostro grzał na dół, ja trochę wolniej z obawy że za chwilę zaliczę lot przez kierownicę. Złapałem też gumę, zmieniłem dętkę i znów na dół szaleństwo. Było bardzo zimno, ręce skostniałe, nie chciały odpowiednio reagować na moje polecenia :D Czasem za mocno klamkę zacinęły i zblokowało przednie koło co mało nie skończyło się nieraz glebą, czasem wjechałem w koleiny. Raz zaliczyłem upadek z winy kolein (ale w pełni kontrolowany i bez żadnych szkod, wylądowałem na nogach). Amortyzator już dawno na tej wycieczce przestał pracować. Tak, jechałem praktycznie na "sztywniaku". Przez co bardzo mną rzucało i czasem kierownica wypadała z rąk bo jechaliśmy po naprawdę kamienistym terenie. Czasem zdarzały się uskoki na 30-50 cm.
Reasumując, wycieczka nie skończyła się żadną katastrofą, oprócz tego że mam już kompletnie zniszczony amortyzator, kulki w przedniej piaście były do wymiany i trochę rama poobijana przez kamienie. Jak dotychczas był to najtrudniejszy technicznie wypad jak dla mnie w całym rowerowym życiu. Bros ma większe doświadczenie w takich szaleństwach i sprzęt lepszy więc się nie przejmował tylko ostro grzał na sam dół. Ja już nie raz widziałem dziwnie wykrzywiający się amortyzator, z obawy o to żeby go nie połamać dość ostrożnie podchodziłem do sprawy. W końcu zęby ma się jedne. Napewno jeszcze kiedyś tam wrócę, ale z lepszym sprzętem.
Zdjęcia można znaleźć tutaj : Opis linka
- DST 50.00km
- Teren 40.00km
- Czas 04:00
- VAVG 12.50km/h
- VMAX 45.00km/h
- Temperatura 12.0°C
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Hałda zdobyta
Szczerze mówiąc zdobycie tej hałdy planowałem na sobotę, ale jako że kolega Bros mnie namówił na dzisiejszy wypad więc jakoś tak wyszło. Pogoda dopisywała, miałem też okazję przejechać się (pierwszy raz w życiu) na fullu :D zarówno w terenie jak i na szosie. Wrażenia jak najbardziej pozytywne, chociaż amortyzacja wymagałaby nieco regulacji pod moją osobę, co sobie darowaliśmy bo przecież jechałem tak tylko kilka km ;) Bros wykręcił na moim rowerku dziś 50 km/h całkiem nienajgorzej, biorąc pod uwagę to że momentami wiatr był dość silny. Okulary byłyby tutaj dość wskazane bo oczy mi łzawiły.
- DST 40.03km
- Teren 6.00km
- Czas 01:53
- VAVG 21.25km/h
- VMAX 50.00km/h
- Temperatura 16.0°C
- Podjazdy 3000m
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze



