Sobota, 29 maja 2010
Kategoria Wycieczki
Weekendowy wypad w cięzki teren
Dziś postanowiłem się wybrać na wydłużoną weekendową wycieczkę. Trasa miała wieść przez najcięższe wzniesienia jakie w `pobliżu` mnie się znajdują. Oprócz tego jechałem jakieś 12 km przez las (obie strony). To wszystko złożyło się i wynikła z tego dość niska średnia. Ale ogólnie wycieczka udana. Ze sobą zabrałem picie w postaci półlitrowej butelki z wodą i rozpuszczoną tablętką musującą wielowiatminową. Kiedy to wypiłem, to naprawdę niezłego kopa daje.
Łańcuch dziś przesmarowałem stosując inną metodę. Nasmarowałem go mocno, odczekałem około dwie godziny po czym wytarłem do sucha. Tak przygotowany łańcuch pracował praktycznie bezgłośnie przez około 30 km !! To jest to. Jak na tak tani środek smarujący całkiem niezły wynik. A więc chyba teraz tak będę smarował. Pomijając to, że od dawna wiedziałem że tak należy robić, smarowałem pół godziny przed wyjazdem (z braku czasu) i jechałem z `mokrym` łańcuchem, przez co łapał on mnóstwo kurzu.
Łańcuch dziś przesmarowałem stosując inną metodę. Nasmarowałem go mocno, odczekałem około dwie godziny po czym wytarłem do sucha. Tak przygotowany łańcuch pracował praktycznie bezgłośnie przez około 30 km !! To jest to. Jak na tak tani środek smarujący całkiem niezły wynik. A więc chyba teraz tak będę smarował. Pomijając to, że od dawna wiedziałem że tak należy robić, smarowałem pół godziny przed wyjazdem (z braku czasu) i jechałem z `mokrym` łańcuchem, przez co łapał on mnóstwo kurzu.
- DST 47.44km
- Teren 15.00km
- Czas 02:20
- VAVG 20.33km/h
- VMAX 47.20km/h
- Temperatura 23.0°C
- Kalorie 1082kcal
- Podjazdy 5000m
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj



