Niedziela, 27 czerwca 2010
Kategoria Wycieczki
Kolejny weekendowy wypad
No.. wreszcie rekord w tym sezonie w długości dziennego przejazdu. 70 km to jak dla mnie nie najgorszy wynik, chociaż zeszłoroczny 90 km nadal pozostaje nie pobity.
Trasa zaczynała się w Mikołowie do Gliwic, następnie powrót tą samą drogą przez Mikołów do Tychy centrum, gdzie miałem już 60 km na liczniku. Następie z powrotem na Mikołów. Tak to wyglądało w skrócie ;)
Po drodze zużyłem 3 bidony 0,7 l. Pierwszy to herbata z sokiem i rozpuszczoną tabletką musującą, drugi to 0,7 l coca-coli (pozostałe 0,3 z 1 l butelki wypiłem na miejscu). Ostatni bidon to woda z sokiem i rozpuszczoną tabletką musującą. A po drodze jakoś specjalnie się nie odżywiałem, z braku lepszych rzeczy pod ręką zabrałem ze sobą 3 cukierki i 2 kostki czekolady. To mi wystarczyło ;) A teraz coś odnośnie coca-coli. Lepiej uważajcie z tym, daje niezłego kopa, ale po wlaniu do bidonu lubi podnosić ciśnienie w nim panujące a to dlatego że jest gazowana. Potem przez korek wylewała mi się powoli i oblała ramę i pompkę przez co są teraz lepiące.
No.. ładnie w ten weekend poszło w sumie 120 km. Nie jest źle ;)
Trasa zaczynała się w Mikołowie do Gliwic, następnie powrót tą samą drogą przez Mikołów do Tychy centrum, gdzie miałem już 60 km na liczniku. Następie z powrotem na Mikołów. Tak to wyglądało w skrócie ;)
Po drodze zużyłem 3 bidony 0,7 l. Pierwszy to herbata z sokiem i rozpuszczoną tabletką musującą, drugi to 0,7 l coca-coli (pozostałe 0,3 z 1 l butelki wypiłem na miejscu). Ostatni bidon to woda z sokiem i rozpuszczoną tabletką musującą. A po drodze jakoś specjalnie się nie odżywiałem, z braku lepszych rzeczy pod ręką zabrałem ze sobą 3 cukierki i 2 kostki czekolady. To mi wystarczyło ;) A teraz coś odnośnie coca-coli. Lepiej uważajcie z tym, daje niezłego kopa, ale po wlaniu do bidonu lubi podnosić ciśnienie w nim panujące a to dlatego że jest gazowana. Potem przez korek wylewała mi się powoli i oblała ramę i pompkę przez co są teraz lepiące.
No.. ładnie w ten weekend poszło w sumie 120 km. Nie jest źle ;)
- DST 70.25km
- Teren 6.00km
- Czas 03:01
- VAVG 23.29km/h
- VMAX 42.20km/h
- Temperatura 29.0°C
- Kalorie 1700kcal
- Podjazdy 6000m
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Też mi się kiedyś już zdarzyło 81-ką do Brennej jechać, ale nie lubię. Choć masz rację, plus 44-ki to szerokie pobocza. Co nie zmienia faktu, że wolę ulice boczne, gdzie ruch mniejszy a widoki ładniejsze :)
Co do weekendów to niestety ostatnio ciężko z czasem, za to udaje mi się regularnie jeździć wieczorami, tak między 19.30 a 21. Jest jeszcze jasno, ruchu dużego już nie ma, no i upał też mniej doskwiera. Szkoda tylko, że w półtorej godziny daleko zajechać się nie da :( mnmnc - 20:21 poniedziałek, 28 czerwca 2010 | linkuj
Co do weekendów to niestety ostatnio ciężko z czasem, za to udaje mi się regularnie jeździć wieczorami, tak między 19.30 a 21. Jest jeszcze jasno, ruchu dużego już nie ma, no i upał też mniej doskwiera. Szkoda tylko, że w półtorej godziny daleko zajechać się nie da :( mnmnc - 20:21 poniedziałek, 28 czerwca 2010 | linkuj
Fiu-fiu, odważnyś :) Ja tchórzę, nienawidzę jeździć po głównych drogach, wyścigi z tirami to nie mój sport. Jeszcze nie byłem w Gliwicach na rowerze (wstyd, wiem), ale dwie alternatywne trasy mam już wstępnie rozplanowane:
a. Do Chudowa, dalej przez Przyszowice do Bojkowa Dolnego i ul. Bojkowską w kierunku centrum.
b. Przez Starą Kuźnię na ul. Makoszowską aż do Wymysłowa, potem przez Sośnicę w kierunku centrum.
PS. Piękna średnia jak na MTB mnmnc - 19:55 poniedziałek, 28 czerwca 2010 | linkuj
a. Do Chudowa, dalej przez Przyszowice do Bojkowa Dolnego i ul. Bojkowską w kierunku centrum.
b. Przez Starą Kuźnię na ul. Makoszowską aż do Wymysłowa, potem przez Sośnicę w kierunku centrum.
PS. Piękna średnia jak na MTB mnmnc - 19:55 poniedziałek, 28 czerwca 2010 | linkuj
Jak/gdzie jeździsz do Gliwic? Mnie kusi Radiostacja :)
mnmnc - 21:17 niedziela, 27 czerwca 2010 | linkuj
Komentuj



