Sobota, 23 kwietnia 2011
Pszczyna grupowo
Dzisiaj było bardzo ciepło, wybraliśmy się z 4 kolegami z Mikołowa na grupowy wyjazd do Pszczyny. Zajechaliśmy do Katowic i tam już z grupą popędziliśmy na Pszczynę. Niestety kilka km ujechaliśmy i przy redukowaniu biegu łańcuch rozpadł się na spince (btw. nigdy już spinki takiej jak na obrazku :

tylko taka :

kolega Claudec użyczył mi swojej spinki którą miał w zapasie, szybka wymiana (rozkuwacz wszedł w łańcuch jak w masło tak tak) i już śmigamy dalej. Nie pamiętam już dokładnie gdzie, ale niedaleko za Katowicami obejrzałem się w tył, odwróciłem głowę i zauważyłem że kolega przede mną hamulce wciska mocno więc o mało bym nie wpadł na jego hak przerzutki, co skończyło się dla mnie lotem przez kiere i uratowaną jego przerzutką :D Trochę obdarłem kolano oraz nabiłem dwa czy trzy guzy na udach.
W sumie zaliczyliśmy Mikołów, Katowice, Tychy, Pszczyna, Goczałkowice, Pszczyna, Piasek, Kobiór, Tychy, Mikołów, wymienione w kolejności jazdy.
W niedalekiej odległości Pszczyny Claudec zaliczył gume w tylnim kole, ale sprawnie w jedyne 10 minut ją wymienił :D
Praktycznie cały czas ostro jechaliśmy 25-35 km/h w lesie, dopiero już za drugim razem w Tychach opadłem z sił i pod Mikołowem toczyłem się swoim powolnym tempem.
W sumie tego dnia jechaliśmy grupą 14 osób, było fajnie, ciepło na dworze i szybko się jechało.

tylko taka :

kolega Claudec użyczył mi swojej spinki którą miał w zapasie, szybka wymiana (rozkuwacz wszedł w łańcuch jak w masło tak tak) i już śmigamy dalej. Nie pamiętam już dokładnie gdzie, ale niedaleko za Katowicami obejrzałem się w tył, odwróciłem głowę i zauważyłem że kolega przede mną hamulce wciska mocno więc o mało bym nie wpadł na jego hak przerzutki, co skończyło się dla mnie lotem przez kiere i uratowaną jego przerzutką :D Trochę obdarłem kolano oraz nabiłem dwa czy trzy guzy na udach.
W sumie zaliczyliśmy Mikołów, Katowice, Tychy, Pszczyna, Goczałkowice, Pszczyna, Piasek, Kobiór, Tychy, Mikołów, wymienione w kolejności jazdy.
W niedalekiej odległości Pszczyny Claudec zaliczył gume w tylnim kole, ale sprawnie w jedyne 10 minut ją wymienił :D
Praktycznie cały czas ostro jechaliśmy 25-35 km/h w lesie, dopiero już za drugim razem w Tychach opadłem z sił i pod Mikołowem toczyłem się swoim powolnym tempem.
W sumie tego dnia jechaliśmy grupą 14 osób, było fajnie, ciepło na dworze i szybko się jechało.
- DST 115.40km
- Teren 60.00km
- Czas 05:08
- VAVG 22.48km/h
- VMAX 48.00km/h
- Temperatura 22.0°C
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Komentuj



