Niedziela, 4 lipca 2010
Kategoria Wycieczki
Próba bicia rekordu dziennego przelotu : nie udana
Miałem zamiar dziś pobić rekord swojego dziennego przelotu, który ustanowiłem w 2009 roku i wynosił 90 km. No i niestety nie udało się z różnych powodów. Może gdybym miał dotrzeć do celu oddalonego ode mnie o te 120 km przykładowo to bym przejechał tyle (w sumie nie miałbym wyboru). Ale ja jechałem najpierw z Mikołowa do Tychów okrężną drogą i powrót do Mikołowa co wyniosło 30 km, następnie do Gliwic i z powrotem. Co sumarycznie dało 83 km. Wtedy kiedy zrobiłem te 90, musiałem poprostu dotrzeć do domu i nie miałem wyboru :P Ale jak tak sobie myślę to wczoraj byłem w stanie zrobić 150 km. Może gdybym jechał z kimś to więcej.
Ok, a co tam na trasie ? Parę rozjechanych kotów na drodze do Gliwic (44). Mniejwięcej na wysokości Przyszowic spotkałem grupkę dwóch rowerzystów i co jakiś czas zmienialiśmy się prowadzącym, raz ja a raz jeden z nich (bo drugi widać był wyraźnie słabszy). Ten podjazd zaraz pod Gliwicami zawsze mnie wykańcza, nie ma on jakiegoś super dużego przewyższenia, ale sęk w tym że zawsze tam wieje bardzo silny wiatr przedni. No i bardzo to demotywuje, ale jakoś sobie poradziłem.
Zatankowałem dwa pełne bidony po 0,7 L, w sumie zużyłem ich 3. Na postoju w Tychach sobie uzupełniałem. Jeśli chodzi o średnią to jestem jak najbardziej zadowolony. Ale sądzę że gdybym pił jakieś napoje energetyczne mogłaby ona być nieco wyższa, przynajmniej wiem że jechałem bez wspomagaczy :)
Ok, a co tam na trasie ? Parę rozjechanych kotów na drodze do Gliwic (44). Mniejwięcej na wysokości Przyszowic spotkałem grupkę dwóch rowerzystów i co jakiś czas zmienialiśmy się prowadzącym, raz ja a raz jeden z nich (bo drugi widać był wyraźnie słabszy). Ten podjazd zaraz pod Gliwicami zawsze mnie wykańcza, nie ma on jakiegoś super dużego przewyższenia, ale sęk w tym że zawsze tam wieje bardzo silny wiatr przedni. No i bardzo to demotywuje, ale jakoś sobie poradziłem.
Zatankowałem dwa pełne bidony po 0,7 L, w sumie zużyłem ich 3. Na postoju w Tychach sobie uzupełniałem. Jeśli chodzi o średnią to jestem jak najbardziej zadowolony. Ale sądzę że gdybym pił jakieś napoje energetyczne mogłaby ona być nieco wyższa, przynajmniej wiem że jechałem bez wspomagaczy :)
- DST 83.37km
- Teren 7.00km
- Czas 03:30
- VAVG 23.82km/h
- VMAX 42.90km/h
- Temperatura 27.0°C
- Kalorie 2036kcal
- Podjazdy 6000m
- Sprzęt Kross Hexagon V3
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
generalnie metodę visualizer + everytrail porównałem podczas jazdy ze znajomym, który jechał na liczniku z altimetrem. Jemu wyszło z tego co pamiętam jakieś 10-15% więcej niż moją metodą, ale to jest związane z rozdzielczością mapy używanej do mapowania profilu.
Po prostu - mapa w GPS visualizer ma rozdzielczość 90 metrów, czyli jest umiarkowanie dokładna. Nie wiem jaką rozdzielczość ma mapa z google maps, natomiast z ciekawości sprawdziłem track GPS'a na terenie, do którego miałem cyfrową mapę topograficzną (pracowałem z systemami geoinformacyjnymi) z rozdzielczością 5m i wyszła różnica między Everytrail a GPS visualizer na poziomie niecałych 10%.
Taki licznik z Altimetrem jest o tyle lepszy, że uwzględnia rzeczy których nie ma na mapach - czyli np. podjazd pod jakiś most, budowle ludzkie itp.
shovel - 13:25 poniedziałek, 5 lipca 2010 | linkuj
Po prostu - mapa w GPS visualizer ma rozdzielczość 90 metrów, czyli jest umiarkowanie dokładna. Nie wiem jaką rozdzielczość ma mapa z google maps, natomiast z ciekawości sprawdziłem track GPS'a na terenie, do którego miałem cyfrową mapę topograficzną (pracowałem z systemami geoinformacyjnymi) z rozdzielczością 5m i wyszła różnica między Everytrail a GPS visualizer na poziomie niecałych 10%.
Taki licznik z Altimetrem jest o tyle lepszy, że uwzględnia rzeczy których nie ma na mapach - czyli np. podjazd pod jakiś most, budowle ludzkie itp.
shovel - 13:25 poniedziałek, 5 lipca 2010 | linkuj
E, niewierny tomasz ze mnie, dane:
gpsvizualizer + gpsies = 274 metry podjazdów.
Czyli nie będę nic wpisywał, zwłaszcza, że jeżdżę po +- płaskim :) mnmnc - 13:22 poniedziałek, 5 lipca 2010 | linkuj
gpsvizualizer + gpsies = 274 metry podjazdów.
Czyli nie będę nic wpisywał, zwłaszcza, że jeżdżę po +- płaskim :) mnmnc - 13:22 poniedziałek, 5 lipca 2010 | linkuj
Sprytne, dane ze Skalnego w wersji:
gpsvizualizer + everytrail: Vertical up: 372.3 m
gpsies: Całkowite wzniesienie terenu 310 Meter
Czyli mniej więcej "Całkowite wzniesienie terenu" w gpsies to jest po prostu nędzne tłumaczenie, a chodzi o sumę podjazdów :)
Co ciekawe, sportypal na nieobrobionym gpx'ie pokazuje mi 210 metrów podjazdu.
mnmnc - 13:15 poniedziałek, 5 lipca 2010 | linkuj
gpsvizualizer + everytrail: Vertical up: 372.3 m
gpsies: Całkowite wzniesienie terenu 310 Meter
Czyli mniej więcej "Całkowite wzniesienie terenu" w gpsies to jest po prostu nędzne tłumaczenie, a chodzi o sumę podjazdów :)
Co ciekawe, sportypal na nieobrobionym gpx'ie pokazuje mi 210 metrów podjazdu.
mnmnc - 13:15 poniedziałek, 5 lipca 2010 | linkuj
polecam od siebie wrzucanie tracka gps najpierw na http://www.gpsvisualizer.com/elevation gdzie zostanie poprawiony log z GPS'a (bo gps przekłamuje wysokości - +60 m, dodatkowo różne skoki podczas jazdy). Suma podjazdów będzie trochę zaniżona, jakieś 10-15% ale to i tak niewiele. potem wrzucasz to na everytrail.com i w statystykach trasy masz ilość pokonanej różnicy wysokości.
ogółem, wczorajsza pętla po beskidzie zywieckim to było 2200 metrów podjazdów (czyli 2200 w pionie), zaliczając przy tym kilka ładnych szczytów... podjazd na szyndzielnie - klimczok od bielska to jest jakieś 900 metrów podjazdu
shovel - 12:55 poniedziałek, 5 lipca 2010 | linkuj
ogółem, wczorajsza pętla po beskidzie zywieckim to było 2200 metrów podjazdów (czyli 2200 w pionie), zaliczając przy tym kilka ładnych szczytów... podjazd na szyndzielnie - klimczok od bielska to jest jakieś 900 metrów podjazdu
shovel - 12:55 poniedziałek, 5 lipca 2010 | linkuj
Właśnie, jak na bazie danych gps'owych liczyć podjazdy? Np. na gpsies pokazuje mi różnice wysokości 97 metrów, no ale to jest skrajna między max a min wysokość. Jak to liczyć?
mnmnc - 12:49 poniedziałek, 5 lipca 2010 | linkuj
chciałbym widzieć te 6000 metrów podjazdu :) jak na całej trasie miałeś 250 metrów to to jest absolutne maksimum.
shovel - 12:23 poniedziałek, 5 lipca 2010 | linkuj
Komentuj



